wtorek, 8 listopada 2016

Dobry plan.

Autoportret- Analogowa, 2013r.
Wykonane zabytkową Weltą.

Chciałabym mieć tak ogromną wiedzę, by z pożytkiem móc się nią dzielić. Chciałabym, by to co piszę było przesiąknięte tym, czego oczekujesz. Niestety, wraz z postępującą edukacją równolegle postępuje moja świadomość tego ile jeszcze nie wiem. Więc nie mogę wam obiecać, że znajdziecie tu życiową mądrość, uniwersalne prawo lub drogowskaz do celu ponieważ naprawdę wiem, że nic nie wiem. Ale wiem, że myślę.
Mam w sobie ogromne pokłady złości. Siedzą we mnie czekając, aż coś je obudzi. Denerwuję się, irytuję i wściekam. Na kulturę i brak kultury. Na społeczeństwo, a często i na samą siebie. To czasem tak uwiera, tak drapie i gryzie, że nie można przestać o tym myśleć. Więc obmyślam oczywiste prawdy, świeże rozwiązania i proste zasady. Pewnie ktoś z was pomyśli teraz, że ma do czynienia z blogiem, który dla piszącego ma formę terapii, że muszę wyrzucić złość z siebie, a wy jesteście przypadkowymi świadkami. Otóż, prawda jest taka, że wyżywam się jak postać z sitcomu, a mianowicie piekę. Warkocze, tarty, babeczki pokryte kolorowym lukrem, który potem jest wszędzie i wtedy on mnie irytuje
Ale problem leży głębiej, i polega na tym, że te moje prawdy i rozwiązania są naprawdę proste. Są logiczne, przejrzyste, a ja przecież wiem, że nic nie wiem, więc czemu nikt inny na to nie wpadł? Czy społeczeństwo jest przygłupie? Czy ktoś tu ma jakieś układy i dlatego tak musi być? I znowu zaczynam myśleć, czemu nikt na to nie wpadł i wkurzam się! To naprawdę męczy!

I wiem, że nie jestem w tym sama. Wiem, że są ludzie, którzy myślą podobnie i też się irytują. Wierzę w inteligentną grupę odbiorców, w zawziętość mojego pokolenia i wierzę, że zaczniemy o tym dyskutować i wspólnie irytować tak bardzo, że razem wpadniemy na to, jak coś zmienić. To byłby dobry plan.